Gemlord.pl

Abalone - perły uchowców

0

Są urzekająco piękne, absolutnie niezwykłe i na tyle różne od innych pereł, że rozpoznamy je na pierwszy rzut oka. Jednocześnie są tak rzadkie, że mało kto ma szansę zobaczyć je „na żywo”. Perły uchowców to temat, którego zdecydowanie nie mogło zabraknąć na naszym blogu.

Artykuł na ten temat okazał się dla mnie największym wyzwaniem. Planowałem napisać o tych perłach już kilka lat temu, brakowało mi jednak danych dotyczących aktualnego statusu miejsc, w których próbowano hodowli oraz jakichkolwiek danych dotyczących wolumenu uzyskiwanych pereł. Temat był znany koneserom pereł, ale mapa miejsc hodowli miała liczne białe plamy i mnóstwo znaków zapytania. Co więcej, udało mi się sfotografować tylko perły naturalne, a moje prośby o możliwość użycia zdjęć wykonanych przez hodowców przez długi czas pozostawały bez odpowiedzi. Żadna z nielicznych publikacji na temat pereł uchowców nie próbowała podjąć tematu w sposób przekrojowy, ograniczając go do opisu działalności na jakiejś lokalnej farmie.

Czekałem więc i żmudnie zbierałem informacje, aż do bieżącego roku, w którym uświadomiłem sobie, że oto następuje przełom – wynalezione właśnie metody hodowli zwiastują prawdziwą rewolucję, która wkrótce może wprowadzić na rynek perły o absolutnie niewiarygodnej urodzie (choć może nie powinienem nazywać tego rewolucją, jako że będą to klejnoty dostępne nielicznym). W takiej sytuacji ten artykuł nie mógł już czekać dłużej.

A zatem – już dziś zapraszam do fascynującego świata pereł Abalone. Będzie bardzo ciekawie – obiecuję :)

 

Ślimak Haliotis – cóż to za zwierzę?


Perły Abalone powstają w ciele ślimaków z rodziny uchowców (Haliotis), która liczy 70-130 gatunków (w zależności od źródła). Raportowana liczba gatunków zależy prawdopodobnie od sposobu klasyfikacji, w którym wyodrębnia się w ramach danej jednostki mniej lub więcej organizmów podrzędnej rangi taksonomicznej.

Ślimaki Haliotis mają wewnętrzną stronę muszli pokrytą masą perłową o hipnotycznych barwach. Masa perłowa z muszli używana jest do produkcji biżuterii, jednak wiedza o uchowcach jest tak mała, że sprzedawcy tych wyrobów często nie wiedzą z czym mają do czynienia.  Widziałem w sieci oferty sprzedaży biżuterii „z abalonem”, widziałem też oferty dużego sprzedawcy biżuterii z pereł, który twierdził, że ta masa perłowa pochodzi z małży, w których hoduje się perły South Sea (!).

 

Zawieszka z muszlą ślimaka Haliotis   Zawieszka z muszlą ślimaka Haliotis

Przykłady srebrnej biżuterii z muszlą ślimaków z rodziny Haliotis

 

Muszla uchowców nie skręca się spiralnie. Przypomina miskę o owalnym kształcie z rzędem otworów po jednej stronie. Otwory te mają wielorakie zastosowanie – służą do oddychania, rozmnażania, i wydalania produktów przemiany materii.  W odróżnieniu od małży, które odżywiają się filtrując wodę, ślimaki aktywnie poszukują pożywienia, którym są glony. Zeskrobują je z podłoża za pomocą tarki (tzw. raduli). Poruszanie umożliwia im silny mięsień stopy, który jednocześnie sprawia duże problemy w hodowli pereł. Mięsień ten, poza umożliwianiem ruchu ślimaka pozwala mu również na przyssanie się do podłoża w przypadku zagrożenia.

 

Muszla ślimaka Haliotis   Muszla ślimaka Haliotis

Muszle ślimaków z rodziny Haliotis

 

Mięsień stopy uchowców jest ekskluzywnym przysmakiem kulinarnym, dlatego uchowce hodowane są przede wszystkim dla ich mięsa na licznych farmach przede wszystkim w Chinach (89% światowej produkcji w roku 2019), ale też m.in. w Korei Południowej (9,1% produkcji) i w mniejszych ilościach na Tajwanie, Japonii, Australii, Nowej Zelandii, USA, Meksyku i Chile. Na niewielką skalę hodowla prowadzona jest również we Francji.

 

Perły uchowców


Skoro uchowce wytwarzają muszlę pokryte piękną masą perłową, to możemy oczekiwać że są zdolne do wytwarzania pereł, które również cechuje się niezwykłą urodą. Istotnie, w ciałach tych ślimaków znajdowane bywają naturalnie wytworzone perły o niezwykłym ubarwieniu jednak ich kształt zazwyczaj daleki jest od regularnego. Silny mięsień stopy wywiera tak duży nacisk na tworzący się w ciele ślimaka kamień, że powstająca perła ma kształty barokowe. Tylko jeden na sto tysięcy uchowców wytworzy perłę naturalną. I raczej żadna z nich nie będzie kulista, lub choćby zbliżona do tego kształtu.

 

Naturalna perła Abalone   Naturalne perły Abalone

Perły naturalne ślimaków z rodziny Haliotis

 

Próby hodowli pereł w ciele uchowców podejmowano już w końcu XIX wieku jednak cechy fizjologiczne ślimaka bardzo utrudniają przeprowadzanie operacji na jego ciele:

  1. Uchowce są hemofilikami, ich „krew” nie ma zdolności krzepnięcia, przez co wszelkie operacje na ich ciele należy wykonywać z dużą ostrożnością, aby nie pozostawić zbyt dużej rany, która mogłaby doprowadzić do śmierci ślimaka;

  2. Problematyczne byłoby użycie gonady jako miejsca wszczepu (jak to ma miejsce w przypadku małży), gdyż znajduje się ona w pobliżu wątroby i innych ważnych narządów wewnętrznych;

  3. Silny mięsień stopy powoduje, iż przeprowadzenie kontrolowanej operacji na ciele ślimaka jest niezwykle trudne; jego ruchy mogą to wręcz uniemożliwić prowadząc do zagrażających życiu mięczaka skaleczeń;

  4. Poprzez silne ruchy mięśnia stopy ślimak często pozbywa się wszczepionego jądra, a jeśli mu się to nie uda to nacisk mięśnia powoduje deformację perły, która przybiera formę barokową.

Wszystko to powodowało, że choć prowadzono badania nad hodowlą swobodnych pereł powstających w woreczku perłowym w ciele uchowców, to w XX wieku na rynku w ograniczonej skali pojawiały się jedynie blistry typu Mabe. Nawet i one sprawiały hodowcom problemy:  konieczne okazało się opracowanie nowej techniki, gdyż stosowane w małżach półjądra przyklejane do muszli nie opierały się silnym ruchom mięśnia stopy.

W hodowli blistrów Mabe w uchowcach zastosowano więc półjądra z elementem mocującym mające kształt grzybka. W procesie implantacji technik odciąga ciało małża od muszli, po czym wierci otwór od wewnętrznej strony skorupy ślimaka. W otwór ten wciskany jest trzonek grzybka co uniemożliwi ślimakowi przesunięcie półjądra.

 

Ilustracja sposobu mocowania półjądra

Sposób mocowania półjądra stosowany w hodowli blistrów Mabe na muszli uchowców.

 

Próby hodowli pereł w woreczku perłowym prowadzone są równolegle, choć do niedawna postępy prac były mniej niż zadowalające. Pojawiające się w wielu publikacjach informacje o hemofilii ślimaków zniechęcały wielu hodowców do podejmowania takich eksperymentów. Przyjrzyjmy się zatem czym jest owa hemofilia i czy rzeczywiście jest dużą przeszkodą w operowaniu ślimaków.

 

Czy hemofilia uniemożliwia hodowlę pereł w woreczku perłowym?


Hemofilia (skaza krwotoczna) jest chorobą kręgowców polegającą na braku lub znacznym niedoborze czynnika krzepnięcia krwi, przez co każde zranienie jest dla takiego organizmu ryzykowne (organizm może wykrwawić się na śmierć). Jednak hemofilia sensu stricto nie występuje u mięczaków.  

Uchowiec ma otwarty układ krążenia, a jego „krew” to hemolimfa. Po uszkodzeniu ciała ślimaka nie uruchamia się klasyczna kaskada krzepnięcia taka jak u kręgowców. Hemolimfa nie posiada typowego mechanizmu krzepnięcia, a zasadniczą rolę w zamykaniu rany odgrywają komórki zwane hemocytami.

Hemocyty przemieszczają się do miejsca uszkodzenia i tworzą sieć komórkową, która mechanicznie ogranicza wypływ hemolimfy. Jednocześnie mięśnie otaczające ranę mogą się kurczyć, zmniejszając efektywną średnicę rany.

Oznacza to, że wykonanie niewielkiego, kontrolowanego nacięcia nie musi prowadzić do śmierci organizmu. Problemem pozostaje jednak silny mięsień nogi, który porusza się w trakcie operacji.

 

Hodowla blistrów Mabe na muszli uchowców.


Hodowlę blistrów Mabe w uchowcach próbowano prowadzić w wielu innych krajach, w tym w Kanadzie, USA, Australii, Nowej Zelandii, Korei Południowej, Japonii, Chinach, RPA, Meksyku, Chile i Irlandii. W większości z tych państw hodowli zaprzestano czy to z powodu przełowienia ślimaków czy też z powodu braku funduszy. O ile bowiem hodowla Mabe w małżach jest dość prosta i tania, to uchowce są organizmami bardzo delikatnymi i wymagającymi specjalnej ostrożności.

W odróżnieniu od hodowli w małżach w większości farm perłowych pracujących z uchowcami hodowla odbywa się… na lądzie. Daje to znakomitą ochronę przed drapieżnikami polującymi na uchowce w morzu i katastrofami klimatycznymi czy ekologicznymi. Hodowla na lądzie wymaga jednak odpowiednich instalacji, tak, aby uzyskać ciągły przepływ wody morskiej w której bytują ślimaki. Wymaga  również regularnego dostarczania im pożywienia w postaci wodorostów, których te zjadają duże ilości.

Z hodowli blistrów w organizmach uchowców najbardziej znana jest Nowa Zelandia, a bytujący tam gatunek uchowców charakteryzuje się masą perłową uważaną za najpiękniejszą.

 

Hodowla blistrów Mabe w Nowej Zelandii


Okolice Nowej Zelandii to jedyne miejsce na świecie, w którym bytują ślimaki Haliotis Iris zwane lokalnie paua. Paua jest gatunkiem uchowca wykazującym największą różnorodność barw oraz najsilniejszą iryzację wśród wszystkich uchowców.

 

Blistry Mabe Abalone z Nowej Zelandii

Blistry Mabe wyhodowane w muszlach ślimaków Haliotis iris

 

W ostatnim dziesięcioleciu XX wieku hodowlę blistrów Mabe w muszli lokalnych uchowców rozpoczęły trzy przedsiębiorstwa, z których jedno utraciło płynność i już zostało zlikwidowane. Dwa pozostałe stosują dwie odmienne metody hodowli.

Jedna z firm prowadzi hodowlę w morzu – ślimaki przetrzymywane są na otwartym obszarze morskim w podwieszonych do pływających boi poliuretanowych beczkach mających dno, wieko i część powierzchni bocznej wykonane z siatki umożliwiającej przepływ wody. Każda beczka podzielona jest na 4 sekcje, w których zamieszkują uchowce. Pomiędzy bojami krąży niewielki statek, dostarczający pokarm ślimakom. Na jego pokładzie wykonywana jest też implantacja uchowców. Po implantacji ślimaki są trzymane w morzu przez okres 2-3 lat, po których następuje zbiór, a uzyskane blistry są składane w kompozyt typu Mabe. Pomimo użycia beczek, hodowla w morzu nie zabezpiecza do końca zaszczepionych ślimaków – katastrofy klimatyczne i ekologiczne już kilka razy doprowadziły do śmierci wszystkich implantowanych ślimaków. Dlatego firma uruchomiła łącznie 5 farm w oddalonych lokalizacjach, aby zminimalizować ryzyko poniesienia dużych strat w razie lokalnej katastrofy. Raportowana skala hodowli to 10.000 blistrów Mabe uzyskiwanych rocznie z każdej farmy.

Druga z działających w Nowej Zelandii firm jest niewielką firmą rodzinną i (podobnie jak pionierzy, którzy zbankrutowali) prowadzi hodowlę tylko w jednej lokalizacji, ale jest to hodowla lądowa. Na lądzie zbudowano system zbiorników z wymuszonym przepływem wody, w których bytują ślimaki. Farma prowadzi również wylęgarnię ślimaków, co pozwala im hodować więcej blistrów, niżby to wynikało z narzucanych przez rząd Nowej Zelandii kwot połowu dzikich uchowców. 1500 blistrów Mabe było raportowaną skalą hodowli kilka lat temu. Celem na 2026 rok było 5.000 blistrów i prawdopodobnie cel został osiągnięty.

Proszę zwrócić uwagę – mówimy o tu o tysiącach „pereł” (blistrów Mabe). W całej Nowej Zelandii przekłada się to na kilka, może kilkanaście kilogramów.  W porównaniu z wolumenem hodowli pereł z małży liczonym w tonach (słodkowodnych nawet w setkach i tysiącach ton), hodowla Mabe uchowców jest mikroskopijna i dlatego zazwyczaj uzyskane klejnoty sprzedawane są lokalnie.

 

Zawieszka z blistrem Mabe

Przykład biżuterii z blistrem Mabe z Nowej Zelandii 

 

Chile 2016 – patent na hodowlę swobodnych pereł w ciele uchowców


Niemal każdy artykuł o hodowli blistrów Mabe w ciele uchowców zawiera informację iż „firma prowadzi badania nad hodowlą pereł w woreczku perłowym” (takie twory będą zakwalifikowane do pereł w odróżnieniu od hodowanych na muszli blistrów, które w 2020 roku wyłączono z grona tych klejnotów). Zazwyczaj jednak kończy się na zapowiedziach, a nieliczne doniesienia o sukcesach nie kończą się aplikacją nowej metody w hodowli.

W roku 2012 w Chile rozpoczęto badania nad hodowlą pereł w występującej tam odmianie uchowca Haliotis rufescens (zwanego popularnie uchowcem czerwonym). Celem było zwiększenie rentowności przedsiębiorstw zajmujących się hodowlą uchowców w celu pozyskania ich mięsa. Działalność ta była finansowana z kilku krajowych i regionalnych grantów, i koordynowana przez Universidad de Antofagasta. Eksperymentowano zarówno z blistrami Mabe, jak i hodowlą swobodnych pereł jądrowych w ciele ślimaka.  Badaczom udało się rozwiązać niemal wszystkie problemy związane z hodowlą pereł i w 2016 roku uzyskali patent na hodowlę pereł swobodnych w ciele uchowca.

Opisana metoda obejmuje następujące kroki szczepienia ślimaka (wyróżniono etapy, które rozwiązują wcześniej opisane przeszkody):

  1. Znieczulenie mięczaka w celu rozluźnienia jego mięśni. Pozwala to na precyzyjne wykonanie operacji, gdyż uśpiony ślimak nie będzie się poruszał. Eksperymentowano z różnymi środkami anestezjologicznymi, ostatecznie za najlepszy uznano wodę nasyconą dwutlenkiem węgla, w której umieszcza się uchowce na 10-15 minut;

  2. Implantację jądra w kanale implantacyjnym. Uchowca umieszcza się na muszli na stole implantacyjnym, a płaszcz przesuwa w kierunku stopy do momentu zidentyfikowania obszaru masy trzewnej. Następnie wykonuje się nacięcie o wielkości 5-10 mm oraz kanał implantacyjny w osi grzbietowo-brzusznej masy trzewnej, do którego wprowadza się jądro o wielkości co najmniej 5 mm;

  3. Do kanału implantacyjnego wprowadza się fragment tkanki płaszcza, tak aby strona wydzielająca masę perłową przylegała do jądra;

  4. Kanał implantacyjny zamyka się za pomocą szwu wykonywanego wchłanialną nicią chirurgiczną. Celem zszycia jest znaczne ograniczenie wypychania wszczepionych jąder przez operowane uchowce, co według autorów metody bezpośrednio zwiększa efektywność produkcji pereł.

Czas od implantacji jądra do uzyskania perły wynosi około 18–24 miesięcy.

Mamy więc znieczulony organizm, który nie przeszkadza w operacji, mamy kontrolowane, niewielkie nacięcie, które nie doprowadzi do wykrwawienia, oraz zamknięty kanał implantacyjny, dzięki czemu wszczep nie zostanie wypchnięty z organizmu. Rozwiązano niemal wszystkie problemy… poza jednym. Nacisk mięśnia stopy ślimaka powoduje deformację perły, przez co uzyskiwane perły zazwyczaj mają formy barokowe (np. kometa lub półksiężyc). Bardzo niewielki odsetek jest zbliżony do kuli, a idealnie kuliste są niezwykle rzadkie.

Utworzona w 2022 przez badaczy firma prowadzi hodowlę blistrów i pereł w uchowcach. Wolumen produkcji nie jest znany, ale wiemy, że 90% uzyskiwanych klejnotów to perły, a tylko 10% stanowią blistry. W sierpniu 2026 roku firma wyeksportowała pierwszą partię pereł do USA.

 

Japonia 2025 – czy to zapowiedź rewolucji?


W międzyczasie eksperymenty z perłami Abalone rozpoczął japoński hodowca Yoshifumi Shigaki, który wcześniej pracował na farmie pereł South Sea w Indonezji. Techniki używane przy hodowli pereł Mórz Południowych natchnęły go do opracowania metody hodowli kulistych pereł w ciele uchowców. W kwietniu 2025 uzyskał japoński patent  na swoją metodę, obecnie oczekuje na patent międzynarodowy.

Jego metoda wydaje się tak oczekiwanym przełomem w hodowli pereł Abalone. Polega ona na wielokrotnym wykorzystaniu utworzonego w pierwszym cyklu woreczka perłowego do hodowli większych pereł w cyklach kolejnych. Dlaczego ta metoda rozwiązuje problem?  Bo odpowiednio dobrane jądro napina woreczek perłowy i wyrównuje jego kształt. A zatem pierwszy cykl hodowlany wykorzystujemy tylko do utworzenia woreczka perłowego, powstała w nim perła jest usuwana i dopiero od drugiego cyklu oczekujemy powstania pięknego kamienia.

W metodzie opracowanej przez Yoshifumi Shigakiego ślimak usypiany jest za pomocą wodnego roztworu chlorku magnezu.  Miejscem implantacji jest fragment ciała, który nigdy wcześniej nie był wykorzystywany, a mianowicie przedni płat płaszcza. Znajduje się on w wąskiej przestrzeni pomiędzy otworem doprowadzającym wodę a krawędzią muszli. Płaszcz, który zasadniczo rozciąga się płasko, zagina się w tym miejscu w kierunku muszli. Dzięki temu niewielkie jądro, które mieści się w tym obszarze, jest łatwo i stabilnie utrzymywane.

Pierwszy cykl wykorzystywany jest wyłącznie do wytworzenia woreczka perłowego. Jakość uzyskanej perły nie jest istotna – najprawdopodobniej zostanie ona zdeformowana lub pomarszczona przez ruchy stopy ślimaka.

Prawdziwa magia dzieje się później. W woreczku umieszczone jest jądro o wielkości powstałej perły lub nieco większe. Napina ono ścianki woreczka perłowego korygując przy okazji jego kształt. Na tym etapie woreczek perłowy zrósł się już z ciałem ślimaka więc pewnie trzyma jądro uniemożliwiając jego wydalenie (prawdopodobieństwo porażki na tym etapie jest mniejsze niż 10%). Napięte ścianki woreczka perłowego są też mniej wrażliwe na ruchy mięśnia stopy.

 

Hodowca i jego farma   Hodowca i jego farma

Yoshifumi Shigaki i jego farma perłowa

Cykl hodowli od implantacji do zbioru perły  trwa od pół roku do roku i jest powtarzany kilkukrotnie. Nic nie stoi na przeszkodzie aby równolegle z tego samego osobnika uzyskać blister typu Mabe. No i dodatkowo produkt spożywczy w postaci medalionu z mięśnia stopy, które jest delikatesem.

A same perły? Hodowca policzył średnie odchylenie od idealnej kuli dla partii uzyskanych pereł Abalone i pereł Akoya. W obu przypadkach uzyskane wyniki były podobne.

Mamy więc perspektywę hodowli pereł o egzotycznym ubarwieniu (niebieskie, zielone, itp.), wysokim połysku i perfekcyjnym kształcie. Pozostaje pytanie kiedy te perły trafią na rynek i w jakich ilościach. Bo jeśli będą tak rzadkie jak Mabe z uchowców, to ich ceny będą zawrotne.

 

Idealnie kuliste perły Abalone

  Kuliste perły Abalone uzyskane przez Yoshifumi Shigakiego. Uzyskiwana barwa zależy oczywiście od gatunku użytego ślimaka. Bardzo ekscytująca wydaje się możliwość wyhodowania takich pereł w uchowcach z Nowej Zelandii.  

 

Wejście smoka


Wszystkie farmy, które dotychczas opisaliśmy to hodowle na bardzo niewielką skalę. Czy jest szansa na pozyskiwanie pereł Abalone na skalę choćby podobną do hodowli pereł Akoya? Na pewno musiałoby się to opierać na ślimakach pozyskiwanych z wylęgarni, a nie dzikich, poławianych z morza, które w wielu rejonach świata zostały już przetrzebione. Hodowla w Nowej Zelandii funkcjonuje tak długo z uwagi na bardzo restrykcyjne ograniczenia dotyczące połowu dzikich uchowców, ale oznacza to jednocześnie ograniczenie wolumenu produkcji.

W tym  momencie aż chciałoby się zapytać  co robią Chiny? Dlaczego ten ogromny kraj, który odpowiada za 89% światowej produkcji uchowców i prowadzi hodowlę pereł w małżach nie podjął hodowli tych klejnotów w uchowcach?

Otóż właśnie podejmuje. Zaczęło się od rozpoczętych w 2003 roku badań nad krzyżowaniem uchowców w celu wyhodowania gatunku bardziej odpornego na temperaturę. W owym czasie  hodowcy tracili duże ilości ślimaków które wymierały każdego lata i jedynym działaniem, które mogli podjąć było przewożenie ich na północ kraju na okres letni. Nie ulega wątpliwości, że  było to działanie dość kosztowne.

Krzyżowania ślimaków podjął się You Weiwei, profesor Uniwersytetu Xiamen. W ciągu kilkunastu lat uzyskał trzy krzyżówki lokalnych gatunków, za co w 2020 roku otrzymał pierwszą nagrodę za postęp naukowo-techniczny w prowincji Fuijan.

Gdy nowo wyhodowane uchowce podrosły w ich muszlach umieszczono półjądra i w 2023 roku zebrano pierwszą partię 7670 pięknie ubarwionych blistrów mabe. Podobno prowadzone są również eksperymenty z uzyskiwaniem pereł swobodnych (a jakże, przecież wszyscy nad tym pracują), ale nie udało mi się zdobyć żadnych informacji na ten temat.

W 2025 roku na Xiamen University pojawił się natomiast dokument „Demonstracja zastosowania technologii wielkoskalowej produkcji wysokiej jakości pereł z abalone”.

I w tej sytuacji bardzo ekscytująca wydaje się możliwość połączenia chińskiej skali z japońską jakością. Czy do tego dojdzie? Najbliższy czas pokaże. Oby tylko małże i ślimaki przeżyły temperatury, które swoją działalnością serwuje im człowiek.

 

 

Komentarze do artykułu (0)

Dodaj komentarz

Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl